Nic, naprawdę nic nie pomoże.

by wingethorn

– Otóż, ja uważam, że rację mieli mistrzowie, ludzie bardziej inteligentni, oświeceni, nazwij ich sobie jak chcesz. Ja uważam, tak jak i oni uważali i uważają, że posty i wyrzeczenia są dobre. Mam świadomość, że nie jest to odkrycie na miarę Ameryki i dla niektórych uważam oczywistości równe temu, że to my wokół słońca a nie ono wokół nas.

– Otóż, taka mała dygresja, ale mimo wszystko sobie na nią pozwolę. Otóż uświadamia to nam, iż nie jesteśmy pępkiem świata. Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. Ale, wracając do postów i wyrzeczeń. Odkryłam to dziś dosyć niespodziewanie. I w przeciwieństwie do mnie – ja mam coś do powiedzenia ! Więc póki milczę, mogę coś powiedzieć.

– Otóż, jest tak, że żyję. Żyję coraz lepiej, coraz więcej mam, coraz więcej (niby) umiem, coraz łatwiej sami sobie pozwalamy żyć. I przez to coraz mniej się rozwijam, coraz więcej zapominam, coraz mniej nad sobą pracuję, coraz mniej myślę.

– Otóż, mam swoje małe mieszkanko, mam swój mały komputerek, swoją małą komóreczkę, nawet swoją małą kuchnię mam. I na tym się zamyka ten mój mały światek i nic więcej już nie chcę i nic więcej nie potrzebuję. Nie poznaję więcej, nie czuję więcej, nie myślę więcej, nie chcę więcej, nie mam zatem więcej.

– Otóż, post, otóż, wyrzeczenie uświadamia mi, że należy być czujnym. Że należy o siebie dbać. Że należy myśleć o innych, że należy pielęgnować swoją miłość i wszystkie relacje. Wzrastać.

– Otóż, pójdę wykąpać Bubę.

Reklamy